wtorek, 5 czerwca 2018

Przesyłka z Zaful.com, cz. 2!

Dziś czas na cuda z  Zaful.com

Oto co do mnie przybyło:

a) czerwona sukienka:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!


b) sukienka z odkrytymi ramionami:

Klik!

Klik!

Klik!


Klik!

Czerwona sukienka skradła moje serce od razu. Jest wykonana z dobrej jakości bawełny, która nie gniecie się, anie nie ciągnie. Będę ją nosi do leginsów, gdyż sama w sobie jest za krótka.

Sukienka z odkrytymi ramionami to nowość w mojej szafie. Jeszcze nie miałam kreacji z opuszczonymi tak ramionami. W pierwszym momencie jest to dziwne uczucie, ale potem idzie się do tego przyzwyczaić. Sukienka jest porządnie wykonana, nie gniecie się.

Dla przypomnienia:

a) czerwona sukienka: Klik!
b) sukienka z odkrytymi ramionami: Klik!

czwartek, 31 maja 2018

Wishlista z Rosegal.com!

Dziś czas na listę chciejst z Rosegal.com.

Oto moje wybory:

a) sukienka z elementami koronki:

Crochet Lace Panel Mini Slip Dress
Klik!


b) koronkowa sukienka:

Lace Insert Off The Shoulder Vintage Flare Dress
 Klik!

c) sukienka w kwiatki:

Adjustable Spaghetti Strap Flower Embroidery Dress
Klik!

Dla przypomnienia:

a) sukienka z elementami koronki: Klik!
b) koronkowa sukienka: Klik!
c) sukienka w kwiatki: Klik!

A Wam co wpadło w oko z Rosegal.com?

wtorek, 29 maja 2018

Przesyłka z Zaful.com, cz.1!

Dziś czas na cuda z Zaful.com

Oto co do mnie przybyło:


Klik!

Klik!

Klik!

Klik!


Pierścionki są bardzo w moim guście i podobają mi się niezmiernie.
Są bardzo dobrze wykonane i nigdy bym nie powiedziała, że kosztują ok. 2 $.
Najbardziej podoba mi się ten z niebieskim kamykiem.

Dla przypomnienia:

a) zestaw retro pierścionków: Klik!


piątek, 11 maja 2018

WIshlista z Zaful.com

Witajcie!

Dziś czas na cuda z Zaful.com

Oto co bym chętnie przygarnęła:

a) kombinezon w paski:

Off The Shoulder Striped Romper - Blue Stripe S
Klik!
b) biała sukienka:

Off The Shoulder Mini Sun Dress - White S
Klik!


c) lawendowy top:

Ribbed Crop Knot Tee - Lavender Blue M
Klik!


Dla przypomnienia:

a) kombinezon w paski: Klik!
b) biała sukienka: Klik!
c) lawendowy top: Klik!

A Wam co się najbardziej podobało z tych rzeczy z Zaful.com?

Kathy Leonia

środa, 4 kwietnia 2018

Za wcześnie, za szybko

Nie jestem w gorącej wodzie kąpana.

Kiedyś, może i byłam narwana, chcąc wszystko na "już", ale teraz, przed wiekopomną 30-stką, łapię się wielokrotnie na tym, że mój wewnętrzny chaos i pęd się uspokoił i wyciszył.

Wolę chłodny strumień czasu, który przepływa jednostajnie i płynnie, nie burząc niczyjej harmonii.

Dlatego, jeśli coś się dzieje za szybko, niszcząc moją koncepcję naturalnej kolei rzeczy - denerwuje mnie to niezmiernie.

XXX

Czemu o tym wspominam?

Ano temu, że szanowny osobnik wspomniany w poprzednim poście wszystko chciałby od razu.

Tu pojedziemy, to zrobimy, to zjemy/wypijemy.

Z początku miło było słyszeć jakie to wielkie plany ma w zanadrzu, ale gdy to zaczęło być wręcz codziennie, do tego nienaturalne i natarczywe, od razu zapaliła się we mnie lampka ostrzegawcza, każąca dyskretnie, acz stanowczo zdystansować się do tej całej relacji.

I gdy tylko ochłonęłam nieco z pierwszego zauroczenia, doszło do mnie, że tak naprawdę nie chce ładować emocji swych ani angażować się w coś takiego.

To nie jest ta przysłowiowa opoka, której obecnie tak potrzebuję, ale kruchy lód, granat, który może wybuchnąć w każdej chwili.

A to mi akurat w tym momencie jest najmniej do szczęścia potrzebne...

piątek, 9 marca 2018

Jak grom z nieba

To, co ostatnio mi się przydarzyło, nadawać by się mogło iście do scenariusza jakiegoś soczystego romansu kolumbijskiego.

Wiecie, takiego z milionem wątków pobocznych, dziwnych zwrotów akcji, nieplanowanych sytuacji i pokręconych zachowań.

Otóż nagle, nieświadomie, całkowicie niechcący spadło na mnie zauroczenie.

I to w sumie od pierwszego wejrzenia.

Jakkolwiek to brzmi i jakkolwiek to jest pokręcone i paradoksalne - przecież jeszcze nie tak dawno serce me złamano i miałam odruch wymiotny na samą myśl o facetach w kolorze włosów blond - nic z tym nie poradzę.

Stało się i już.

Wystarczyło spojrzenie, uśmiech, zapach i rozmowa, która napędzała się sama.

A potem to już poszło.

XXX

Ziomki z pracy się śmieją, że tego wiekopomnego dnia nawąchałam się byłam jakiejś kocimiętki czy czegoś w ten deseń podobnego, stąd też doznałam owej nagłej iluminacji.

Ale nie.

Całkowicie będąc w stanie trzeźwości umysłu, na widok obcej osoby, co przyszła podpisać umowę za statystowanie w serialu, poczułam energię.

Jakby jakaś dobra fala przepłynęła przeze mnie na wskroś, lecząc momentalnie całą wcześniejszą uczuciową historię.

Dodam, że ów prąd był wzajemny.

XXX

Ciężko na razie mówić o jakiś deklaracjach czy planach na dalszą przyszłość.
Poznajemy się dzień po dniu i uczymy siebie nawzajem.
A co będzie dalej - czas pokaże.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Dzień za dniem.

Od feralnego spotkania i łamiącej mi serce rozmowy mijają dwa tygodnie.

Czy jest mi lżej?
Czy zapomniałam?
Czy zobojętniałam?

Ciężko powiedzieć, zwłaszcza, jeśli coś podświadomie przez ponad pół roku czasu brało się za pewnik, któremu poświęcało się każdą wolną myśl i bicie serca, a okazało się być pustym balonikiem bez cennego powietrza...

Staram się nie rozpamiętywać każdej rozmowy czy wymiany wiadomości, dumając bezsensownie, co wtedy mogłam powiedzieć/napisać lepiej, bardziej interesująco, żeby zmienić bieg wydarzeń na ten bardziej przychylny sercu memu.

Ot głupie dylematy...

Powiecie, że na złamane wnętrze najlepsza nowa miłość?
Że świeży związek uleczy stare rany?
Że czas zamknąć przeszłość na klucz?

O ludzie, gdyby tylko tak łatwo było zakochać się na nowo i nie pamiętać.

Normalnie ten, który by odkrył owe panaceum, zasługiwałby na Nobla.