Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 kwietnia 2018

Za wcześnie, za szybko

Nie jestem w gorącej wodzie kąpana.

Kiedyś, może i byłam narwana, chcąc wszystko na "już", ale teraz, przed wiekopomną 30-stką, łapię się wielokrotnie na tym, że mój wewnętrzny chaos i pęd się uspokoił i wyciszył.

Wolę chłodny strumień czasu, który przepływa jednostajnie i płynnie, nie burząc niczyjej harmonii.

Dlatego, jeśli coś się dzieje za szybko, niszcząc moją koncepcję naturalnej kolei rzeczy - denerwuje mnie to niezmiernie.

XXX

Czemu o tym wspominam?

Ano temu, że szanowny osobnik wspomniany w poprzednim poście wszystko chciałby od razu.

Tu pojedziemy, to zrobimy, to zjemy/wypijemy.

Z początku miło było słyszeć jakie to wielkie plany ma w zanadrzu, ale gdy to zaczęło być wręcz codziennie, do tego nienaturalne i natarczywe, od razu zapaliła się we mnie lampka ostrzegawcza, każąca dyskretnie, acz stanowczo zdystansować się do tej całej relacji.

I gdy tylko ochłonęłam nieco z pierwszego zauroczenia, doszło do mnie, że tak naprawdę nie chce ładować emocji swych ani angażować się w coś takiego.

To nie jest ta przysłowiowa opoka, której obecnie tak potrzebuję, ale kruchy lód, granat, który może wybuchnąć w każdej chwili.

A to mi akurat w tym momencie jest najmniej do szczęścia potrzebne...

środa, 31 stycznia 2018

Nie ma miłości

Zaczynam się poważnie zastanawiać co u licha jest ze mną nie tak.

Czy mam w sobie jakieś dziwnie oprogramowanie, które każe mi zakochiwać się w tych najbardziej niedostępnych?
Czy moje serce funkcjonuje na zasadzie, a tego i tak mieć nie będziesz, bo ma Cię w poważaniu, to hajże poczuj dreszcze do niego?
Czy mój mózg nie potrafi pojąć, że przeznaczenie i zauroczenie i nieśmiałe budowanie relacji krok po kroku to tylko w bajkach?

Ano dobrze się domyślacie.
Znowu emocjonalnie dostałam po dupie.
I to do szpiku kości, do głębi trzewi, do sedna myśli.

Nie ma nic i nie było.
I nie będzie.

Podobno nie ma sensu nawet próbować.
A wszystko to, co ewentualnie by mogło być, sobie zwizualizowałam/wymyśliłam/dopowiedziałam.

Tak więc po ponad pół roku egzystencji w wizji artystycznej o miłości, przeznaczeniu i Wielkim Zauroczeniu, dostałam zimny prysznic, kawę na ławę, kropkę nad i.

O moja głupia naiwności...

XXX

Tym oto sposobem przestałam wierzyć w miłość.

Wracam do dawnej, wyrachowanej siebie, która nawiązuje relacje związkowe z kimś, kogo po prostu lubi.

Nie ma miejsca na sentymenty.









środa, 21 czerwca 2006

...18-nastka w Undergrandzie...

Prezenty zostały kupione wczoraj, solenizanci się chyba ucieszą:)
Duchota okropna, aż się człowiekowi nie chce gadac, a co dopiero myślec na biologii…na szczęście były tylko 4 godziny więc się przeżyło. Najlepiej w taki gorąc jeździc tramwajami…zapachy piękne.:)
Wczoraj oglądaliśmy film o anoreksji…sama wiem dobrze, co to za choroba, bo chorowałam na nią prawie 4 lata.
A wszystko zaczęło się od wizyky u ortopedy, który stwierdził, że wyglądam jak spaśna świnia. No i zaczęło się- lodówka na kłódkę…
Chudłam bo chciałam, bo mi było dobrze..najniższa waga jaką osiągnęłam to 39 kilo przy wzroście 165.
Pamiętam te swoje drastyczne ćwiczenia-po 500 pompek dzienne, 100 przysiadów, prawie po każdym, najmniejszym posiłku… och, to był koszmar.

wtorek, 20 czerwca 2006

...ale nuda...

Dzisiejszy dzień był naprawdę wkurzający, mam dosyć...
Jeszcze czeka mnie wyprawa po prezent na środową 18. Tak serio, to mi się nie chce. 
Połowa osób remontowała naszą piękną salę od polskiego. 
Reszta się nudziła, albo wymyślała drzewa genealogiczne pewnej naszej koleżanki.
Apropo - jak się nazywał ten listonosz babsztylu? :p

niedziela, 18 czerwca 2006

...na początek...

Hej wszystkim!

 Nazywam się Karia i niech tak zostanie. 
Mam 18 lat, mieszkam w Polsce, gdzieś w centrum. 

A więcej się dowiecie z moich notatek.