poniedziałek, 16 czerwca 2014

W promieniach lata

Maj minął tak szybko, jak nikłe słońca mignięcie w pochmurne dni…
Górska majówka, mały relaks, a potem nawał pracy i sajgon zapisowy..
Ani się obejrzałam, a już zawitał do nas czerwiec, zwiastun lata i nadchodzącego niebawem urlopu.
Cóż przyniosą nadchodzące dni?
No niestety na pewno nie spokój i wyciszenie…
Mimo pochłonięcia pracowniczego, karuzela chwil i emocji prywatnych nadal ma się dobrze, przerzucając mnie raz z jednej szali – radości – na drugą szalę – wątpliwości…
Ech, kobieto, puchu marny i niepewności pełny…

poniedziałek, 5 maja 2014

Na maj…

Maj to dobry miesiąc na postanowienia. Choćby takie prowizoryczne i banalne…
Znajdę lepszą pracę, bez nerwów i stresu i złych spojrzeń, zadbam o siebie, przestanę niezdrowo się odżywiać. I wyciszę się. Zarówno w duszy jak i w sercu. Znajdę spokój.
Będzie dobrze.

sobota, 5 kwietnia 2014

Jak zawsze…

Cóż.
Po raz kolejny się przekonałam, że wielkie zauroczenie miłosne i porywy ośrodka sercowego nie są dla mnie. Za szybko się zaangażuję, za bardzo sobie coś wyobrażę, za dziecinnie mamię samą siebie, że to coś będzie miało sens.
Kilka chwil, spojrzeń, uśmiechów interpretuję hiperbolicznie.,,
A potem przychodzi codzienność i rzeczywistość, i me ciche marzenia wraz z niewypowiedzianymi słowami i emocjami trafia szlak.
Jak w sumie u licha zawsze…
W sumie dziwne, że się do tego jeszcze nie przyzwyczaiłam i wciąż mam coraz już niklejszą nadzieję…
Że gdzieś tam ktoś jest równie porąbany emocjonalnie jak ja.

niedziela, 16 marca 2014

Refleksja liryczna

Niech przeszłość
zginie
i przepadnie
a serce zapomni co to lęk,
Tak…
A teraz,
niech niebo
spadnie
na mnie
tysiącem oczu
Twoich…

czwartek, 27 lutego 2014

W otchłani błękitu…

Zawsze miała słabość do niebieskiego.
Lazurowe niebo o poranku, okalające świat wzdłuż i wszerz.
Przejrzysta woda w strumieniu górskim, chłodna, nieskalana żwirem czy piaskiem.
Niebieskawe krople rosy na liściach paproci w zagajniku wiejskim.
Niebieski lakier do paznokci i niebieskie ubrania.
I jeszcze na dodatek pojawiły się te Oczy.
Głębokie, przejrzysto-lazurowe, o spojrzeniu, które napawa raz dreszczem, raz niepewnością.
Wzrok, który śni się jej po nocach i prześladuje za każdym krokiem, o każdym czasie i miejscu.
Wzrok, którego szuka w innych przechodniach…
Spojrzenie, które chce rozgryźć, ale które nadal jest dla niej tajemnicą…

piątek, 14 lutego 2014

O Walentynkach krótka refleksja…

Walentynki.
Święto miłości, słitaśności i… wielkiego szału.
Już nawet bowiem i po stronie startowej Google widać, że dziś nastał ów wspaniały dzień.
Wszędzie serduszka, kwiatuszki i zakochane pary.
Patrzące sobie w oczy, uśmiechające się do siebie.
Czułe słówka, wyznania…
Tak.
Cudownie.
Ja nie jestem zwolenniczką epatowania wszem i wobec, że kogoś kocham.
Nie potrzebuję do tego jakiegoś specjalnego święta, aby coś takiego celebrować. Zresztą , patrząc na moje – pożal się świecie – wielce tragiczne miłostki, jakoś w sumie nie miałam nigdy dane by w pełni cieszyć się tym 14-stym dniem miesiąca lutego.
Może gdyby to był Ten Jedyny Cudowny Wymarzony, może wtedy by było inaczej.
Może bym i ja radowała się tymi czerwonymi serduszkami i amorkami.
Może bym była wreszcie ukojona na duszy i w sercu…
Niestety wciąż nie mogę znaleźć sobie uczuciowej stabilizacji i latam z kwiatka na kwiatek w męskim sadzie.
Ciągle mi czegoś mało i ciągle szukam nowych doznań…
Kolejny kolega, kolejny przyjaciel.
Wielka miłość?
Dobre sobie…
Chciałabym się ogarnąć uczuciowo, ale nie mogę.
Nie potrafię.
Taka moja natura?…

wtorek, 28 stycznia 2014

Jak czesać długie włosy?

Dziś będzie nietypowo. Dziś będzie kosmetycznie.
Jestem posiadaczką długich włosów. Zapuszczane z troską od ponad roku, sięgają mi obecnie prawie do talii. Od zawsze chciałam takie mieć i mimo, że nie jest łatwo się takimi długimi włosami zajmować, to nie zamieniłabym je na żadne inne.
Jak wygląda u mnie rytuał mycia i czesania?
Przede wszystkim potrzebny mi jest dobry grzebień. Używam takie z szeroko rozstawionymi ząbkami, aby delikatnie acz stanowczo, pomógł mi rozplątać największe kołtuny.
Opiszę dzień z mycia włosów (a), jak i dzień bez mycia włosów (b).
Zasady czesania podczas podczas porannego mycia (a):
1. Przed myciem delikatnie dzielę włosy na dwie części i zaczynam rozczesywanie. Najpierw część górna (włosy do ucha) potem część dolna ( włosy od ucha), co by zniwelować kołtuny.
2. Po umyciu, mokre włosy rozczesują metodą tzw. głowy w dół. Czeszę tylko dolną część, górnej części nie tykam.
3.  Zaczynam suszenie chłodnym nawiewem, podczas którego włosy przeczesuję palcuma.
4. Gdy kudły są już suche – ostrożnie powtarzam procedurę czesania, według podziału włosy na dwie części z ptk. 1
5. Rozczesane włosy związuję w kitę, w której paraduję cały dzień. Kolejne czesanie odbywa się dopiero wieczorem, przed pójściem spać, według znanego już Wam schematu (podział włosów do czesania na część górna i dolna).
Zasady czesania w dniu bez mycia (b):
1. Przed wyjściem do robocizny czeszę włosy tak jak w ptk. 1 w dniu z myciem.
2. W pracy powtarzam powyższą czynność dwukrotnie – jeśli chodzę w rozpuszczonych, lub jednokrotnie – jeśli chodzę w związanych.
3. Po powrocie do domu, przed spaniem, znowu robię to samo.
Podsumowując: moje włosy są czesane około 3 razy dziennie.
Więcej nie mam potrzeby ich męczyć.
A Wy jak często czeszecie swe kudły?
Macie jakieś specjalne patenty grzebieniowo-szczotkowe?