wtorek, 14 października 2008

…klątwa startej pięty…

Ludzie!
Ratunku!
Dopadła mnie niezmierna klątwa startych pięt!
Ciekawi jesteście jak to wygląda?
Proszę bardzo, niniejszym opiszę mój problem niecodzienny.
Polega on mniej więcej na tym, że ilekroć założę jakiekolwiek buty, na obcasie czy nie na obcasie to zawsze sobie urażę tylną część nogi i potem wracam do domu kuśtykająco.
I już się przyzwyczaiłam do standardowych wniosków moich znajomych i rodziny że Karia to chodzi jakby kołek z kolcami miała w butach.
Bardzo śmieszne bardzo.
 
…To co mam w takim wypadku tej mej przypadłości na bosaka chodzić?
I nie mówcie tylko o pamiętaniu o zakładaniu plastrów.
Nic nie dają…

sobota, 11 października 2008

…będzie wesele…

Szykuje się wiekopomne wydarzenie.
Ślub w rodzinie.
Czemu zaraz wiekopomne?
Z bardzo prostego względu.
Otóż weseliska w mej rodzinie nie było od ponad 14 lat.
Nie wiadomo z jakich względów odgórnych nikt nie chciał wstępować w związki małżeńskie z pośród naszych bliskich krewniaków.
Może zła aura?
Nie mniej jednak pod koniec października, tego roku wreszcie ta uroczysta chwila nastąpi.
Chrześniak taty i jego wybranka są jej przyczyną.
Z poprzedniej imprezy ślubnej niewiele pamiętam.
Wiadomo,jako 6 letnie dziecko nie byłam przejęta zbytnio tym całym chaosem, w kościele klepaniem przysięgi, rzucaniem ryżu, i na sali plątaniną po niej i jakimiś grami w przesuwanie wałków czy łapanie muszek.
Część zabawy po prostu przespałam w jakimś pomieszczeniu na końcu korytarza wynajętej knajpy, w towarzystwie naalkoholizowanych kuzynów i wujków.
Czemu akurat tam?
Patologia?
Nie.
Po prostu tylko tam moi rodzice mogli mnie umieścić bez szkody dla spokojnego snu, gdyż wszędzie indziej było głośno jak na rockowym koncercie, a dzieci hałasu do snu nie tolerują.
Pijanym osobnikom nawet wybuchy armatnie to nawiasem mówiąc nie przeszkadzają w chrapaniu gdzie popadnie.
Poza tym faktem pamiętam jeszcze na samym początku taniec-wywijaniec z mym tatą, po którym to tańcu tak mi się zakręciło w głowie iż w drodze powrotnej do stołów zrobiło mi się niedobrze.
Wniosek jest prosty-małe dzieci nie wiedzą jak prawidłowo się bawić na rodzinnych uroczystościach.
XXX
Teraz jednak z wiadomych względów jakimi jest mój poważny nota bene wiek, impreza weselna szykuje się całkiem ciekawa.
Mogę się wytańczyć za wszystkie czasy, poznać plotki rodzinne z długiego czasy niewidzenia się, wznieść całkiem legalnie toast szampanem, czy zabawić się w rozpoznawanie małych kuzynów, którzy teraz są już nieco starsi.
Mogę także welon złapać ślubny, wprawiając w konsternacje mego absztyfikanta
, którego wreszcie weźmie pod rozeznanie zapoznawcze cała moja rodzinka.
Oj będzie wesoło…
  
…Ale też pozostaje kwestia prezentów ślubnych oraz kreacji na balowanie…
W co ja się ubiorę???

czwartek, 9 października 2008

…zaborczość przesadna…

Denerwują mnie ludzi co pragną mieć innych na swoją tylko własność osobistą…
Przecież nie można być zazdrosnym o kogoś innego tylko dlatego że się przyłączać do rozmowy w tym samym czasie.
No paranoja…
I ja z taką osobą jeszcze siedzę na dodatek.
Co mam zrobić skoro ją znam od początku roku akademickiego i zawsze jakoś w grupie znajomych trzymałyśmy się wspólnie wszyscy.
Ekhm…
No owszem jest sympatyczna lubię ją, ale humor czasami to ma ona wredny.
Potrafi dogryźć jak choroba.
Potrzebuje czegoś-jazda w sekundę przynieść jej to załatw tamto.
A jak ty coś chcesz to sialala, tylko nie ona do pomocy bo się zastanowić musi i tysiąc wymówek znajdzie.
A ostatnio to wyraźnie mam wrażenie że przebywanie w moim towarzystwie jej jakoś przeszkadza.
No co ja poradzę na to ze mamy wspólnych znajomych i że studiujemy razem.
Czy ona musi okazywać mi domyślnie że z tamtą jedną czy druga osoba ona SAMA chce konwersować bez mojego udziału?
Że zwraca się dobitnie „a wiesz coś tam?”
Wpadam w wściekłość bo nie cierpię jak ktoś mnie ignoruje.
  
…wybaczcie ale humor mam zły…
I co z tego że z zębem lepiej.

poniedziałek, 6 października 2008

…oda do zęba…

O zębie
tkwiący od lat 20 w dziąśle mym
uspokój się,
pohamuj swą wyrastająca wściekłość niezmierzoną.
o zębie
daj egzystować wreszcie w spokoju miejskim
bez uciążliwego, palącego bólu w lewym policzku od tyłu,
który powiększa się ewidentnie zawsze wtedy gdy ciebie opłukuje
mieszankami ziołowymi
o zębie
choć wiem że zęby i dzieci głosu nie mają
to ty
jako moja własność bądź w tym wypadku wyjątkiem
zamilcz w swej złości bezlitosnej
o zębie
jeśli nie wysłuchasz skromnych uwag swej posiadaczki
przezwycięży ona strach dentystyczny
i uda się do białego gabinetu
gdzie pośrednio poprzez białe rękawiczki
zostaniesz uciszony…
…zastrzykiem znieczulającym z antybiotykiem
XXX
 
…nie poszłam do dentysty i się męczę jak łatwo się tego można domyśleć.
Na dodatek za dużo konwersować nie mogę a to dla mnie prawdziwa udręka…

sobota, 27 września 2008

…tajemniczy brat…

Z moim bratem dzieje się coś dziwnego.
Już wam mówię co mam na myśli.
Wiadomo że faceci do czyściochów nie należą z reguły.
Kontakty higieniczne ograniczają do potrzebnego minimum.
Tak samo mój brat się zachowywał przed tą dziwną zmianą.
Przedtem w łazience, przed wyjściem do szkoły spędzał około dwóch minut, by tylko chlapnąć się wodą i umyć zęby.
Terazuwaga, czas przesiadywania w łazience powiększył się do ponad 10minut,po którym to czasie braciszek wychodzi wypachniony i wypucowanyże aż szok.
Poza tym , kolejnym dziwnym punktem jest jego telefon.
Jak dotąd kładł telefon gdzie popadnie, i wcale się o niego nie troszczył.
Teraz coś się zmieniło z jego urządzeniem komunikacyjnym.
Ciągłe wyłączony,leży na biurku kiedy ktoś z rodziny zasiada do komputera…
Ajeśli bodajże zapomni brat zostawić wyłączonego telefonu, to przybiegado pokoju zaraz z groźnym wyrazem twarzy i od razu telefon wyłącza lubzabiera.
Co tak braciszek chce ukryć?
Czyżby się zakochał i nie chce się tym pochwalić?
XXX
Moja mama postanowiła się zatem zabawić w detektywa.
Jednakkiedy tylko zadała pytanie strategiczne o zakochaniu, brat sięwnerwił,stwierdził że to jego sprawa i demonstracyjnie oświadczył żewychodzi.
Na pytanie gdzie, odparł że z kolegą.
Dopiero kiedy był już przy drzwiach wyjściowych, później się przyznał że tym kolegą jest pewna dziewczyna.
Ale bliższych szczegółów zdradzić nie chciał.
Czemu się z tym krył?
Wstydzi się jej?
 
…sprawa godna archiwum X śmiem twierdzić…

środa, 24 września 2008

…wąglik blogowy (VI)…

Brasil klepnęła mnie była łańcuszkiem , którego treść w pełni zaprezentuję zaraz poniżej:
Kolor włosów: ciężko powiedzieć. Dawniej były ciemno-brązowe. Jednak zamarzył mi się blond kolor któregoś dnia i ambitnie postanowiłąm je sama rozjaśnić. Teraz osobiście uważam że me kosmyki mają kolor mieszanki łaciato-rudo blondu. Łaciato, gdyż podczas tego robie nia się na blondrozjaśniałam sobie włosy rozjaśniaczem w spreju i jak sobie psiknęłam na moją czuprynę to nie kontrolowałam tego gdzie kropelki utleniacza polecą. od pewnego czasu, w trosce o wypadające włosy zaprzestałam rozjaśniających praktyk i pozostawiłam me włosy swemu naturalnemu biegu koloryzacji naturalnej
Miejsce zamieszkania: wszędzie jestem, zupełnie jak Chuck Norris. Mówisz: Karia i masz.
Rodzeństwo: komputerowy maniak, brat młodszy o dwa lata.
Ulubiony film polski: ojej, i tu się pojawia klops. Bo sama nie wiem. Może wymienię te filmy które lubię, ale nie są moimi ulubionymi – seria „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”; „Wesele”; „Kingsajz”.
Więcej tytułów mi nie przychodzi do głowy.
Ulubiony film zagraniczny: „Władca pierścieni”. Ech ten Elijah Wood i jego lazurrowe oczy.
Ulubiony program tivi: Ostatnio wszedł do TVN „Mam talent”. Kolejny program rozrywkowy, z cyklu „szukamy naiwnych”. Ale można się pośmiać.

Ulubiona potrawa: szpinak :D  I nie mówcie tylko że wygląda jakby go krowa wcześniej przeżuła.

Ulubione miejsce w Polsce: Góry.
Ulubione miejsce na świecie: Chciałabym egzystować w Nowej Zelandii.
Ulubiony zespół: The Anonims Szarpi Druts. Nie ma takiego więc co za tym idzie nie mam ulubionego zespołu. Choć kiedyś jak byłam mała słuchałam nałogowo The Beatels.
Coś czego nie lubię: Rosołu, pomidorowej.
Szkoła: taka placówka co edukuje przyszłych sprzedawców w wielkich bazarach handlowych, krzyczących na cały regulator :” Najlepsze majtki i staniki chińskiej produkcji tylko u mnie! Pani chodź! „.
Pozytywne i negatywne cechy: uparta żem jak osioł przy żłobie, ale jak się ze mną pertraktuje dostatecznie długo bym zmieniła zdanie  to mogę zacząć się wtedy dopiero zastanawiać czy warto podejmować takie wyzwanie.
Cechy, których szukam u kobiet i mężczyzn: inteligencja poczucie humoru.
Słowa, których nadużywam: ewidentnie że ewidetnie
Jesteś w centrum uwagi, czy podpierasz ściany? : kocham być pępkiem świata.
Jesteś punktualny czy się spóźniasz? : lubię być punktualna i jestem

Czy płakałaś kiedyś przez faceta? : oj tak… Dokładnie mówiąc przez trzech. Potem się uodporniłam. I już nie płakałam tylko wrzeszczałam na nich.
Co robisz w soboty i niedziele?: wysypiam się.
Czy miałaś problemy z policją? : jeszcze mnie nikt nie zgarnął.
Czy zasnęłaś kiedyś na lekcji? : nie. Przytomnam zawsze
Czy złapały cię kanary? : Nie. Bo bileciki mam zawsze skasowane.
XXX
Wąglikuje :
Myszka, Eva, Joanna Ka.
 

poniedziałek, 22 września 2008

…tańcowała igła z nitką…

Przymierzyłam się wczoraj do dokładnego zacerowania skarpetki nowąmetodą szycia jaką jest metoda na „osnowę” a nie banalna na „okrętkę” .
Takna marginesie zainteresowanych odsyłam do słownika wyrazów obcych wdomu, albo do wpisania w Google słowa „osnowa” i „okrętka”.
Ja specem od pojęć szwalniczych nie jestem, wiec moje wytłumaczenie mogłoby nie być precyzyjne.
Zatempełna wskazówek płynących od babci, która z zawodu jest szwaczką i odmamy, która praktykuje szycie z racji tego że lubi, zasiadłam wygodniesobie przy biurku z nićmi białymi i włączoną lampką bym wszystkowidziała dokładnie.
Zaczęło się bawienie się igłą i nitką.
Na początku stwierdziłam że to banalne, ale później doszłam do wniosku że jednak nie.
Nitka nie chciała ze mną współpracować i zamiast zaszywać dziurę zwijała mi się jakoś na dziurze.
Ale że człowiek jest z natury oparta nie dałam za wygraną i dalej ściboliłam nitką i igłą  biedną skarpetkę.
Wtedy ni stąd ni zowąd do pokoju weszła ma mama.
Ujrzawszyefekt mojej pracy , oceniła go jako beznadziejny, dodając żezmarnowałam taką ładną skarpetkę, wygrała mi ją z rąk. Po czym samausiadła obok i zacerowała całą dziurę w niecałe parę minut.
Na samym końcu dodała że nie mam talentu do reperowania ale do psucia.
  
…cóż nie wszyscy muszą być od razu geniuszami. Przecież próbowałam…