środa, 12 marca 2008

…krótki wykład o filozofii…

Człowiek jest małym fragmentem materii co została wtłoczona w formę kształtu ludzkiego.
Siłą sprawczą tego działania jest „czynnik pierwotny”.
Jest on niezmienny, stały, i ciągły.
XXX
Poszczególnymi, niedoskonałymi przekształceniami tego czynnika jesteśmy my.
Fachowo mówiąc ludzkość to „byt”.
Który trwa niespokojnie.
Może się zmieniać nieświadomie pod działaniem czynników zewnętrznych, lub świadomie pod wpływem presji wewnętrznej.
Jeśli pierwotna forma ulegnie zmianie, następują komplikacje w relacji materia – forma.
To prowadzi do wszelkiego rodzaju nerwic, depresji, i załamań.
 
…jakie to wszystko logiczne…

niedziela, 9 marca 2008

…z archiwum X…

Z tymi kolczykami to macie rację – naprawdę dziwne sprawy się dzieją.
Nie dość że nowych nosić nie mogę, bo mnie uszy pobolewają, to starych też nie założę, gdyż jedna kulka do wkręcania z przodu kolczyka niewyjaśnionym sposobem gdzieś zniknęła i jeszcze jej nie odnalazłam.
Przeszukałam biurko, okolice pod i za wersalką.
Nigdzie jej nie ma.
XXX
Słynnych kolczyków rodzinnych ze szlachetnego kruszcu , które dostałam 10 lat temu (!) od dziadka także niestety nie przywdzieję.
Powód jest bardzo prosty – przez wymyślne zapięcie nie umiem ich założyć.
Kombinacje kończą się zaczerwienieniem i sygnałem ostrzegawczym typu:
 ” Uwaga brak dostępu”.
XXX
Czyżby zatem wszystkie znaki na niebie i ziemi wyraźnie mi mówili iż kolczyki są nie dla mej osoby?
Że przekłuwając uczy zdradziłam klub „Całego Ucha”?
Powinnam chyba napisać niezwłocznie petycje do Biura Kryminalnych Zagadek Rzeczpospolitej Polski.
To zadanie tylko dla fachowców.
  

piątek, 7 marca 2008

…may…

Może to tylko było chwilowe złudzenie w czasie…
Może to tylko była kumulacja zdarzeń, co przejściowo znalazła swe miejsce tu i teraz.
Może to tylko niepotrzebny zbieg okoliczności.
XXX
Ech.
Życie, życie…
 
…a propos doszłam do wniosku że nie mogę wyjmować kolczyków na noc, bo mi się zarastają w pewnym stopniu dziurki od przekłucia… :P

wtorek, 4 marca 2008

…pod prąd…

Nie chce obietnic jakichkolwiek.
Nie chce deklaracji zapewniających.
Nie chce prognoz na przyszłość.
Lepiej niczego nie prorokować.
XXX
Dlatego zdajmy się na los.
Niech on zadecyduje co będzie dalej z tą znajomością.
 
…będzie i tak to co musi być…

piątek, 29 lutego 2008

…nerwy na wodzy…

Nie denerwuję się.
Przecież to tylko spotkanie.
I już.
Zatem filologicznie uśmiechnięta i absolutnie bezstresowa idę.
A jak ktoś zmąci moją absolutną harmonię podczas drogi na wyznaczone odgórnie dzisiejsze miejsce meetingu to będę gryźć.
W końcu człowiekiem jestem ,pochodzę od pradawnych przodków i pewne zwierzęce odruchy nie są mi obce.
  

wtorek, 26 lutego 2008

…smsowanie wciąga…

” Kasiu czemu Ty ciągle z telefonem ostatnio chodzisz?
Czy aby na pewno dobrze się czujesz?
Może Ty masz dziecko gorączkę z nerwicy na studiach?
Gdzie był ten termometr…”
XXX
„Kaśka a sama mówiłaś jeszcze nie tak dawno temu żebym zostawiła tę komórkę.
Teraz Ty ją odłóż w spokoju.
Skup się kobieto na wersyfikacji wiersza.”
XXX
„Czemu Ty u licha ciągle w telefon się gapisz?
Wzrok popsujesz i będziesz jeszcze gorzej ślepa niż jesteś.”
XXX
„A co tak pani tam pisze na ławce?
Temat nieciekawy?”
 

…tak więc dopiero teraz wiem co to znaczy używać od rana do wieczora podręcznego telefonu komórkowego… :)

sobota, 23 lutego 2008

…the wind of hope…

Jeszcze nic nie zostało powiedziane przecież…
Ta nieprawdopodobna historia wciąż się rozwija.
Nie ma poważnych obietnic.
Po co od razu robić plany?
Jest dobrze tak jak jest teraz.
Nie chcę tego zmieniać.
 
…dziękuję że jesteś, ot tak po prostu… :*